Wysokość opłaty za odbiór śmieci (gospodarowanie odpadami) zależna od zużycia wody, czyli wszystko płynie…

Na ile czas pozwala – udzielam się w radzie mojego osiedla i z tego powodu interesuję się nieco sprawami lokalnymi, takimi  jak polityka czynszowa władz miasta Bielska-Białej, stanowione przez RM Bielska-Białej prawo miejscowe w ogóle, a także  – będące tematem tego wpisu – gospodarowanie odpadami na terenie miasta.  A ponieważ żywo interesuję się też zagadnieniami ochrony konsumenta, w tym mechanizmami ustalania opłat za usługi użyteczności publicznej i poziomem racjonalności, jaki te mechanizmy prezentują – po prostu muszę wrzucić na blog parę przemyśleń związanych z zaskakującymi ustawowymi rozwiązaniami w zakresie ustalania przez gminy opłat za odbiór śmieci (ściśle: gospodarowanie odpadami komunalnymi), jakie znajdą zastosowanie począwszy od 1 lipca 2013r.

Problem nie jest bynajmniej lokalny, lecz ogólnopolski. Wszystkim gminom przyjdzie bowiem zmierzyć się z wielkim wyzwaniem, jakim jest opracowanie i wdrożenie systemu naliczania opłat utrzymanego w ramach, jakie stwarza do tego celu ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. A tu ustawodawca „popłynął”, proponując gminom (obok dwóch innych – również na swój sposób kłopotliwych – systemów) uzależnienie opłaty za odbiór odpadów od zużycia wody w gospodarstwie domowym.

Podając za portalem www.bielsko.biala.pl , „Rada Miejska (w Bielsku-Białej – przyp. PrawoB2C) przyjęła uchwałę w sprawie wyboru metody ustalania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Prezydent przyznał, że uzależnianie należności za wywóz śmieci od wielkości zużycia wody w danym gospodarstwie jest pozornie szokujące, ale jest to metoda najbardziej sprawiedliwa. Radni przyznali mu rację. Tylko jeden z nich wstrzymał się od głosu.” (więcej na portalu bielsko.biala.pl w artykułach: „Radni podziękowali  prezydentowi” oraz  „Kto leje wodę, ten płaci” autorstwa Roberta Kowala, opublikowanych w dn. 26.06.2012r.)

Nie sposób nie zgodzić się z określeniem „pozornie szokujący”, jakiego użył Prezydent Miasta Bielska-Białej Jacek Krywult, opisując mechanizm powiązania wysokości opłaty „śmieciowej” od zużycia wody w gospodarstwie domowym, lecz ja pozwolę sobie rozwinąć tę ocenę. Otóż po przyjrzeniu się wprowadzającym ten mechanizm przepisom ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest on nawet nie „pozornie szokujący” – jak wskazał Pan Prezydent, lecz szokujący w całej rozciągłości. Mnie najbardziej racjonalnym i funkcjonalnym wydaje się, mimo wszystko, uzależnienie opłaty od ilości mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość.

W moim odczuciu, nie ma wystarczającego łącznika pomiędzy zużyciem wody w gospodarstwie domowym a generowaną przez nie ilością odpadów.

Rozumiem, że przejście od systemu indywidualnie kontraktowanych przez mieszkańców usług wywozu śmieci do zasady powszechności „opłaty śmieciowej” wymaga pewnych kompromisów, ale dlaczego zgniłych? Słusznie nazwał ktoś opłatę śmieciową w tym wariancie „podatkiem od kąpieli”.

Można zażartować, że oszczędni i pomysłowi zapewne rozważą wdrożenie w swoich gospodarstwach domowych naczyń jednorazowych, które co prawda w mig będą zapełniać przydomowe pojemniki, ale i tak nie wpłynie to na wysokość kosztów odbioru śmieci, bo nie będzie zmywania generującego opłatę śmieciową 🙂

No i nadchodzą czasy wyschniętych trawników… 🙂


Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *