Sklepy internetowe: czy zdjęcia towarów mogą kłamać?

„Mimo dołożenia wszelkich starań nie gwarantujemy, że publikowane dane techniczne i zdjęcia nie zawierają uchybień lub błędów, które nie mogą jednak być podstawą do roszczeń” – taki kwiatek znalazłem na stronie jednego ze sklepów internetowych oferujących sprzęt komputerowy.

Inne wariacje takiej klauzuli najczęściej sprowadzają się do tego, że e-sklep usiłuje wyłączyć swoją odpowiedzialność za rozbieżności pomiędzy rzeczywistymi cechami towaru a jego wizerunkiem publikowanym na swojej stronie internetowej, najczęściej tłumacząc, że przekłamania w tym zakresie mogą wystąpić ze względu na techniczne uwarunkowania przekazu telekomunikacyjnego lub sprzętu komputerowego  (karta graficzna, matryca monitora, etc.), którym posługuje się klient.  Sklepy asekurując się, uprzedzają, że mogą wystąpić różnice kolorystyczne albo zakłócenia w odbiorze proporcji obiektów i tym samym sklep nie poczuwa się do odpowiedzialności za niezbyt wierne odzwierciedlenie wizerunku towaru na swojej stronie lub na ekranie komputera konsumenta.

Na litość boską!  Po co wypisujecie takie rzeczy w regulaminach? Albo inaczej: po co robicie to w taki sposób?

Sytuacja od strony prawnej jest klarowna. Zdjęcie towaru na stronie internetowej sklepu jest elementem oferty. Dostarczenie towaru innego niż ten, który był przedmiotem tej oferty i złożonego przez konsumenta zamówienia (nie wchodząc już w kłopotliwą kwestię nasilenia tych rozbieżności) jest równoznaczne z niezgodnością towaru konsumpcyjnego z umową. Zgodnie z art. 11 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (…) odpowiedzialności względem konsumenta za niezgodność towaru z umową nie można w umowie z góry wyłączyć ani ograniczyć (z góry – tzn. przed zawiadomieniem sprzedawcy o niezgodności z umową).

Wkomponowanie do regulaminu e-sklepu tego rodzaju klauzuli, mającej służyć do generalnego wyłączenia odpowiedzialności za rozbieżności pomiędzy towarem a jego zdjęciem na stronie, NIE MA NAJMNIEJSZEGO SENSU (chyba że wyłącznie w odniesieniu do transakcji obustronnie profesjonalnych). W takim kategorycznym ujęciu i brzmieniu analizowane wyłączenie odpowiedzialności jest klauzulą niedozwoloną w rozumieniu art. 385¹ kodeksu cywilnego, a zatem w razie sporu – i tak nie wiąże ona konsumenta. Za posługiwanie się taką klauzulą grozi dotkliwa odpowiedzialność prawna, w  tym finansowa. Jest ona również zachętą do pozwania Ciebie (w praktyce może to zrobić każdy) przed Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.      

Poza tym – powiedzmy sobie szczerze – fatalnie to wygląda w Regulaminie, który jest publicznie udostępniony i, chcąc – nie chcąc, bardzo rzutuje na wizerunek sklepu i ocenę jego profesjonalizmu. Co to za sklep, który nie umie zrobić lub wrzucić na stronę profesjonalnych zdjęć swoich towarów?!

A można inaczej, subtelniej, bardziej elegancko, w białych rękawiczkach… 🙂

W ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną, którą właściwie wszystkie e-sklepy mają obowiązek stosować (tak! tak! Na ten temat zobacz ten wpis bloga) jest ciekawy przepis (art. 6), zgodnie z którym usługodawca jest obowiązany zapewnić usługobiorcy dostęp do aktualnej informacji o szczególnych zagrożeniach związanych z korzystaniem z usługi świadczonej drogą elektroniczną.

Takim zagrożeniem jest między innymi ryzyko niewielkiego zniekształcenia obrazu cech zewnętrznych towaru z powodu uwarunkowań technicznych przy nadawaniu i odbiorze jego zdjęcia za pomocą systemu teleinformatycznego. W odpowiedni sposób i w powołaniu na cytowany przepis poinformuj o tym Konsumenta, uprzedź go o tym z zaznaczeniem, że e-sklep dokłada wszelkich możliwych starań w celu zminimalizowania tego ryzyka, ale nie próbuj z góry wykpić się od odpowiedzialności  za wynikłą na tym tle niezgodność z umową.

Co osiągniesz? W miejsce posługiwania się ewidentną, ordynarną klauzulą niedozwoloną zamieścisz w regulaminie postanowienie, które czyni zadość wymogowi prawa (art. 6 usude), a zatem nie można czynić przedsiębiorcy zarzutu z powodu jego obecności w regulaminie, a jednocześnie wywrzesz subtelną perswazję na swoim co bardziej drobiazgowym kliencie, który być może pogodzi się z tym, że barwa zakupionego w Twoim sklepie szalu w kolorze meksykańska czerwień  jest minimalnie mniej meksykańska niż na zdjęciu 😉

Jeżeli jednak Konsument/ Konsumentka nie przełknie takiej goryczy – to pamiętaj o radzie chińskiego restauratora ze skeczu kabaretu Ani Mru Mru: Klient nasz Pan! 🙂

Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0
  1. Jestem przeciwnikiem zamieszczania takiego rodzaju klauzul w umowach z konsumentami. Po co? Takie rzeczy weryfikują ogólne przepisy z kc czy ustaw szczególnych.
    Należy pamiętać, iż usługodawca musi wskazać w regulaminie „niezbędne wymagania techniczne” jakie musi spełnić usługobiorca, aby poprawnie korzystać z usługi drogą elektroniczną. Tak więc, jeśli konsument posiada warunki techniczne wskazane w regulaminie to – w moim przekonaniu – może przypuszczać, że zdjęcie przedstawia autentyczny „wizerunek” towaru.

    Wiem, że trudno jest „z góry” określić ustawienia koloru – dlatego pytam się po co? I tak mężczyzna rozróżnia 4 kolory 🙂 Łososiowy? Zgniła śliwka? Co to takiego? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *