Nie ma handlu internetowego bez usług elektronicznych?

Czy mieliście kiedyś tak, że ktoś lub coś chce podważyć jakiś Wasz pogląd, który do tej pory na potrzeby postrzegania rzeczywistości (w tym przypadku – rzeczywistości prawnej) wrzucaliście na półkę z oczywistościami?

Takich wrażeń dostarczyć może na przykład lektura uzasadnienia decyzji „firmowanej” przez wrocławską Delegaturę UOKiK z dnia 17.06.2011r., nr RWR 11/2011. Treść decyzji jest wielowątkowa i niektóre skutki jej wydania omawialiśmy już w artykułach bloga. Jeden z fragmentów uzasadnienia tej decyzji, której adresatem był przedsiębiorca prowadzący typowy sklep internetowy, może dać do myślenia. Napisano tak:

„W niniejszej sprawie mamy niewątpliwie do czynienia z przedsiębiorcą prowadzącym
swoją działalność gospodarczą (sklep internetowy) przy wykorzystaniu środków porozumiewania na odległość, świadczącym usługi drogą elektroniczną i zawierającym z konsumentami umowy na odległość. Tego rodzaju transakcje należy zaliczyć do transakcji pośrednich, dla wykonania których niezbędne jest fizyczne dostarczenie rzeczy. A zatem zakresem przedmiotowym ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną objęte będą wyłącznie wszystkie czynności związane z zawarciem umowy, dokonywane on-line. Natomiast do zawieranej przez przedsiębiorcę z konsumentem umowy związanej z materialnym obrotem towarowym zastosowanie mają przepisy ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz kodeksu cywilnego.”

W analizowanej decyzji Prezes UOKiK w sposób jednoznaczny wyraził zatem pogląd, że każdy bez wyjątku sklep internetowy, nawet taki który zawiera na odległość i wykonuje umowy sprzedaży odnoszące się wyłącznie do towarów, świadczy jednocześnie usługi drogą elektroniczną, przynajmniej w tym obszarze swojej aktywności, który polega na dokonywaniu z klientem (celowo nie piszę: z konsumentem) czynności on-line zmierzających do uzgodnienia warunków umowy i dostawy. Z dalszych fragmentów uzasadnienia tej decyzji można wywnioskować, że chodzi o takie funkcjonalności serwisu internetowego, które służą między innymi do obliczenia ceny za towar czy też kosztów wysyłki. Te czynności  miałyby same w sobie zyskiwać samodzielny status usługi świadczonej droga elektroniczną, niezależnie od tego że jedynie towarzyszą one transakcjom, zawieranym co prawda przez internet, lecz mającym za przedmiot sprzedaż (najczęściej wysyłkową) tradycyjnie pojmowanych towarów. To, że sklep internetowy nie pobiera za te czynności dodatkowego wynagrodzenia (co byłoby absurdem), ani to że są to nieuniknione fazy uzgodnienia warunków umowy sprzedaży, do której co do zasady stosuje się przepisy chroniące konsumenta przy umowach zawieranych na odległość, nie zwalnia sklepu z równoczesnego stosowania rygorów przewidzianych w przepisach ustawy o świadczeniu usług droga elektroniczną („u.s.u.d.e.”)

Skutki tak szerokiej wykładni art. 2 pkt 4) u.s.u.d.e. są daleko idące. Po pierwsze, wynikałoby stąd, że regulamin KAŻDEGO BEZ WYJĄTKU sklepu internetowego musi jednocześnie spełniać wymogi stawiane w przepisach u.s.u.d.e. dla regulaminu świadczenia usług drogą elektroniczną (Nota bene uchybienie między innymi na tym polu wytknięto przedsiębiorcy w analizowanej decyzji UOKiK). Po drugie, jeśli chciałbyś mieć spokój z układaniem i publikowaniem regulaminów i osiągnąć ten cel poprzez kierowanie oferty swojego sklepu internetowego tylko do przedsiębiorców (odpada szczególna ochrona konsumenta) – to nic z tego. Regulacje u.s.u.d.e. dotyczą także obrotu obustronnie profesjonalnego! Zatem każdy sklep internetowy, także dzialający wyłącznie w obszarze B2B musi działać w oparciu o regulamin, którego treść czyni zadość przepisom tej ustawy. Po trzecie, dla świadczących usługi drogą elektroniczną u.s.u.d.e ustanawia zaostrzone warunki przetwarzania danych osobowych. Nie wchodząc w szczegóły, ochrona ta obejmuje nie tylko dane przetwarzane w zbiorach danych, ale również pojedyncze i w żaden sposób nieusystematyzowane.

UOKiK mówi nam zatem: Nie ma handlu internetowego bez usług elektronicznych. W razie kontroli nie wyprzecie się świadczenia usług elektronicznych w ramach funkcjonowania klasycznego sklepu internetowego, tłumacząc się: „Ja nie sprzedaję usług, tylko towary!” 🙂

Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0
  1. To jest zaskoczenie dla wielu, ale UOKiK ma tu pełną rację. To stanoiwsko ma zastosowanie nie tylko do sklepów, ale nawet do zwykłych serwisów informacyjnych. Decyduje o tym definicja świadczenia usług drogą elektroniczną, która mówi m.in. o „przekazie danych na indywidualne żądanie”. Przeglądanie każdej strony internetowej właśnie na tym polega, a udostępnianie danych też może być usługą. Jeśli dodamy do tego, że USUDE ma zastosowanie do wszystkich usług „normalnie świadczonych za wynagrodzeniem” (niezaleznie do tego, czy użytkownik bezpośrednio za to płaci – zwrócmy uwagę, że można to interpretować b. szeroko – gdyby się przedsiębiorcom nie opłacało, to nie inwestowaliby w strony internetowe), no to mamy sytuację, jak z przedstawionego pisma UOKiK.

    • Dziękuję za odwiedziny i komentarz świetnie dopełniający wpis. Rzeczywiście definicja „usług społeczeństwa informacyjnego” jest bardzo szeroka. Czytam preambułę Dyrektywy 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 8 czerwca 2000 r., gdzie w punkcie (60) zapisano:
      „Aby umożliwić nieskrępowany rozwój handlu elektronicznego, ramy prawne powinny być jasne i proste, przewidywalne i zgodne z regułami mającymi zastosowanie na poziomie międzynarodowym, tak aby nie naruszały konkurencyjności przemysłu europejskiego oraz żeby nie utrudniały wprowadzania innowacji w tym sektorze.”
      Nie jestem pewien czy przy implementacji w polskim wydaniu to się udało. Wystarczy spojrzeć nawet na „względnie” profesjonalnie przygotowane regulaminy e-sklepów. Rzadko kiedy zdarza się, że spełniają wszystkie wymogi z USUDE. Czy taka powinność musi być zaskoczeniem dla adresatów przepisów polskich ustaw? Wystarczyłoby w ślad za Dyrektywą wskazać w USUDE, że znajduje ona zastosowanie również do sprzedaży towarów on – line. Ileż gestorów e-sklepów zakrzyknęłoby EUREKA! 🙂

  2. Pingback: Pan P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *