Jeszcze o charakterze e-booka.

Jak można było się spodziewać, ostatnie rozważania na temat przynależności e-booka do kategorii towarów albo usług, które toczą się równolegle w ramach tego bloga oraz w komentarzach pod wpisem p. Jarosława Góry na oficjalnym blogu Kancelarii SZiP, pt.  „Sprzedaż e-booków przez internet – czy konsument może dokonać zwrotu?”, to zaledwie kilka małych kroków na długiej drodze do wypracowania wspólnego stanowiska. Kilka dni temu dodałem na stronie kacelarii SZiP nowy komentarz, który – znając już nieco mojego rozmówcę 🙂 – na pewno również szybko doczeka się reakcji z Jego strony.

Dlaczego ustalenie tego ma być takie istotne? Ponieważ od kwalifikacji transakcji dotyczącej e-booka do jednej z tych kategorii ustawowych (sprzedaży towarów albo świadczenia usług) zależy w dużej mierze to, czy uprawnienie konsumenta do „zwrotu” e-booka w ramach odstąpienia od umowy w terminie 10 dni bez podania przyczyny będzie wyłączone w sposób jednoznaczny (wtedy gdy konsument wyrazi zgodę na rozpoczęcie świadzcenie usługi przed upływem terminu do odstąpienia) czy też   wyłączenie tego uprawnienia będziemy musieli w jakiś misterny sposób rekonstruować (jeśli uznamy e-book za jakąś postać towaru).

Z punktu widzenia zasad uczciwego obrotu, ochrony praw autorskich przysługujących autorom e-booka oraz wyczajnej przyzwoitości (albo mówiąc inaczej: aksjologii) 🙂 rzeczywiście nie do pomyślenia jest, ażeby konsument – czytelnik w 10. dniu posiadania dostępu do e-booka mógł skutecznie zadecyzdować o odstąpieniu od umowy i otrzymać zwrot ceny. Konsument mógł bowiem w tym czasie „skonsumować” treść e-booka wielokrotnie, a jeśli wcześniej uczęszczał na kurs szybkiego czytania – to już w ogóle niezliczoną ilośc razy 🙂  Mógł go też udostępniać innym osobom w ramach prywatnego użytku, a także zwyczajnie skopiować.

Problem w tym, że w obowiązującej ustawie z dnia 2 marca 2000r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny ustawodawca nie zawarł regulacji ustawowego prawa odstąpienia od umowy w terminie 10 dni w przypadku trzeciej – pośredniej kategorii dóbr będących przedmiotem transakcji z konsumentem, których przypisanie do kategorii towarów rozumianych jako rzeczy albo do kategorii tradycyjnie pojmowanych usług nastręcza trudności. 

Oznacza to dla mnie, że dyskusja na temat „e-book – towar czy usługa?” na gruncie obowiązującej regulacji ustawowowej umów na odległość zawieranych z konsumentem może stać się w którymś (nieodległym) momencie zwyczajnie jałowa.

Co innego na grucie postulatów „de lege ferenda”. Na tej płaszczyźnie już wyraźnie zarysowuje się zgodnośc poglądów 🙂 

Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0
  1. Pingback: Przegląd prasy (12.08.2011) « Prawo i Turystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *