Przegląd prasy

Dziś debiutuje nowa kategoria bloga: przegląd prasy.

Jak na razie, nie planuję systematycznego zamieszczania „prasówki”. Będę to robił okazjonalnie, to znaczy wtedy, kiedy uznam, że coś naprawdę zasługuje na bycie przegladanym przez Ciebie 🙂

I dziś jest urodzajny piątek pod tym względem, zwłaszcza na łamach Rzeczpospolitej. W jej wydaniu internetowym ukazały się dzisiaj dwa artykułu idealnie ilustrujące tematy, którymi zajmowaliśmy się na blogu w ostatnich kilku wpisach lipcowych. Bardzo mnie to cieszy, bo może oznaczać, ze blog PrawoB2C jest na czasie! 🙂

– Świetnym uzupełnieniem niedawnej serii bloga o zakupach zbiorowych ( „Zakupy grupowe – złudzenie zbiorowe”,Cz. 1 i 2) jest lektura artykułu w wydaniu internetowym RP autorstwa Jarosława Kałuckiego „Okazja nie tak okazyjna” Kolejny raz trafnie zauważono, że w ofertach zakupów zbiorowych często przedstawia się wysokość upustów z zastosowaniem zabiegów – tak je nazwijmy – socjotechnicznych. Bardzo często zdarza się, że na klinetów wywiarana jest presja czasu i topniejącej w oczach „mega-oferty”. Skutkiem tego klienci na przykład akceptują klazulę, iż ich zamówienie będzie realizowane „w miarę dostępności”, co oznacza np. wymarzony „romantyczny letni weekend” najwcześniej w listopadzie. Wreszcie, często okazuje się, iż faktyczne skorzystanie z na pozór atrakcyjnej oferty wymaga poczynienia przez klienta w praktyce nieuniknionych dalszych wydatków: na transfer z punktu A do punktu B, opłacenie jakiegoś programu obowiązkowego, etc.

–  Z kolei w artykule Sławomira Wikariaka „E-sklepy nie zawzsze uczciwe” znajdziemy potwierdzenie węzłowych spostrzeżeń z niedawnego wpisu bloga „7 grzechów głównych sklepów internetowych”. Jak się okazuje, utrudnianie konsumentowi realizacji prawa odstąpienia od umowy zawartej na odległość, brak informacji o trybie zgłaszania reklamacji, pobieranie z  tytułu odstąpienia bezprawnych opłat od konsumenta to nadal stałe praktyki na celowniku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Przy okazji – gorąco polecam również nieco spokrewniony tematycznie blog Krzysztofa Wilk Prawo i Turystyka.

Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0
  1. Odnośnie reklamacji – jako osoba prywatna miałam ostatnio taką sytuację, że lekko zniszczył mi się element urządzenia elektrycznego, które kupiłam w sklepie internetowym na drugim końcu Polski. Samo urządzenie działa w porządku. Zgłaszać z gwarancji nie chcę, bo korzystniejsza dla mnie jest odpowiedzialność na podstawie niezgodności z umową (nie minęło 6 m-cy od zakupu). Wysyłam do sprzedawcy reklamację z zdjęciami uszkodzeń, ale bez uszkodzonych elementów, jak i całego urządzenia, zgłaszam żądanie wymiany tylko tych elementów. Sprzedawca w odpowiedzi chce ode mnie całe urządzenie, bo sam będzie reklamował je u producenta na podstawie gwarancji. Czyli w sumie psu na budę ta odpowiedzialność na podstawie niezgodności towaru z umową, skoro koniec końców i tak efektywnie reklamacja jest rozpatrywana na podstawie gwarancji. Mało tego, producent zastrzega sobie prawo decydowania o zwrocie pieniędzy (co jest de facto skutkiem odstąpienia od umowy), pomimo że ja takiego żądania nie zgłaszałam i pomimo że jest to uprawnienie dopiero następne w kolejności po żądaniu naprawy bądź wymiany. W sumie mogłabym przecież domagać się, aby sprzedawca wymienił mi na własny koszt uszkodzone elementy, choć z drugiej strony po ludzku go rozumiem – nie chce wykładać kosztów za kogoś innego. Ponieważ na urządzeniu mi zależy, a sprzedawca jest na drugim końcu Polski, postanowiłam się nie wykłócać – i tak go nie pozwę. Ale sądzę, że jednak jest coś na rzeczy. Co sądzi na ten temat autor tego szacownego bloga i jak by się zachował? 🙂

    • Witam serdecznie. Nie planowałem co prawda udzielać na blogu porad w indywidualnych sprawach konsumentów, ale oznaczenie Komentatora jaki i sama treść komentarza wskazuje, że po drugiej stronie prawnik 🙂 Zatem traktuję postawiony problem nie jako życiowy a naukowy 😉 Po kolei:
      – zastanawia mnie sformułowanie „lekko zniszczył mi się element urządzenia elektrycznego”. Czerwona lampka: czy na pewno mamy do czynienia z wadą konstrukcyjną podpadającą pod niezgodność z umową czy może z jakąś postacią uszkodzenia mechanicznego. Oficjalna odpowiedź producenta a w ślad za nią odpowiedź sprzedawcy prawdopodobnie będzie zmierzać do wyzyskania tej 2. hipotezy. Przypuszczam, że w tym celu sprzedawca życzy sobie przysłania sprzętu (bez tego nie da się dokonać stosownej ekspertyzy i wykorzystać jej do zakończenia reklamacji poprzez odmowę uwzględnienia) 🙂 Obawiam się, że niespecjalnie może Pani oponować przed wysyłką sprzętu do sprzedawcy, bo jest to z pewnością warunek progowy rozpoznania reklamacji. Ewentualnie może Pani skłonić sprzedawcę do „zdalnego” rozpoznania reklamacji (na podstawie opisu, fotografii, itd.) za pomocą argumentu, że po pierwsze w razie zasadności reklamacji w myśl art. 8 ust. 2 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej poniesie on dodatkowe koszty demontażu, dostarczenia, robocizny oraz ponownego zamontowania i uruchomienia sprzętu oraz za pomocą jeszcze jednego (mocniejszego) argumentu, iż za czas pozostawania bez możliwości użytkowania sprzętu w gospodarstwie domowym wysunie Pani roszczenia odszkodowawcze 🙂
      – to że sprzedawca współdziała w toku postępowania reklamacyjnego z producentem absolutnie nie jest równoznaczne z tym, że sprawa przestawiła się na tory gwarancji. Po prostu w razie zasadności Pani twierdzeń o niezgodności z umową sprzedawca będzie miał regres do poprzednich uczestników łańcucha sprzedaży (tu: producenta) Nie jest fair wobec konsumenta, że sprzedawca zawiesza swoją odpowiedzialność w czasie, próbując w tym czasie definitywnie załatwić sprawę z producentem, tak aby nawet przejściowo nie dać nic od siebie … np. nowego sprzętu wolnego od wad.
      – gdyby nie to, że podlegający reklamacji sprzęt nie trafił jeszcze do sprzedawcy razem lub w ślad za zgłoszeniem reklamacyjnym, powiedziałbym, że czas trwania tych „przepychanek” pomiędzy sprzedawcą a producentem działa na Pani korzyść, bo wkrótce może przekroczyć zakreśloną przez ustawodawcę granicę „czasu rozsądnego” na zaspokojenie żądania nieodpłatnej naprawy lub wymiany, z narażeniem konsumenta na znaczne niedogodności. Wtedy aktualizowałyby się po Pani stronie dalej idące uprawnienia do odstąpienia od umowy lub obniżenia ceny. Zakładając, że wada może być nieistotna – tylko do obniżenia ceny. I w stronę realizacji tego ostatniego uprawnienia prawokształtującego zmierzałbym na Pani miejscu.
      Pozdrawiam i życzę pomyślnego zakończenia historii z niepełnowartościowym towarem 🙂

  2. Dziękuję, również za potraktowanie tego problemu z naukowego punktu widzenia – bo też nie chodziło mi o poradę prawną, sama jej sobie udzieliłam już wcześniej 🙂 Niestety, jak to zwykle bywa, nie da się ocenić sytuacji nie znając wszystkich okoliczności, ale już nie będę się rozpisywać na ten temat. Absolutnie nie sugerowałam, że sprawa przestawiła się na tory gwarancji z racji zamierzonych działań sprzedawcy, chodziło mi tylko o to, że zasadniczo efektywnie będzie ona rozstrzygnięta na podstawie postanowień gwarancji, przynajmniej wobec sprzedawcy. Co będzie dalej i jak zachowa się sprzedawca – to już inna kwestia 🙂

    Pozdrawiam i życzę blogowych sukcesów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *