Zakupy grupowe – złudzenie zbiorowe. Cz. 1 z 2

Konsument jest jak myśliwy: poluje na okazje. Dobre trofeum daje satysfakcję i przyjemne poczucie górowania sprytem i refleksem nad całą resztą, którą znów udało się zdystansować na sklepowych łowach 🙂 No właśnie – w tym miejscu można się zastanowić nad kilkoma kwestiami natury psychologiczno – konsumenckiej. Co w okazyjnych zakupach jest ważniejsze: wymierna wartość pieniężna, która zostaje w kieszeni czy może mniej wymierne ekonomicznie, a bardziej duchowe poczucie konsumenckiego spełnienia w związku z odnalezieniem gratki w gąszczu ofert? Dalej: kto częściej jest myśliwym a kto zwierzyną? Bo może być tak, iż obecnie częściej „okazje” polują na klienta a nie na odwrót 🙂 A gdyby to ostatnie było prawdą – to kto robi za nagonkę? 🙂 Zastanówmy się…

Nie tak dawno w Dzienniku GP pojawił się ciekawy artykuł „Klient nabity w grupowe  zakupy” (data publikacji: 30.05.2011r., obecnie dostęp płatny: tutaj, przedruk fragmentu dostępny np. na Portalu Wprost 24 tutaj) Z artykułu wynika, iż wcale nierzadko zdarza się, że upusty na portalach zakupów grupowych są iluzoryczne. Słusznie wskazano także, że często proponowane upusty dotyczą usług luksusowych, o trudno uchwytnej wartości rynkowej. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że w atelier fryzjerskim dla celebrytów podobna fryzura może kosztować wielokrotność tego co w osiedlowym saloniku fryzjerskim. Podobnie jest ze stawkami u mistrzów kuchni, hotelarzy, w centrach SPA, itd. Człowiek nastawiony praktycznie do życia mógłby powiedzieć, że te usługi (albo miejsca w których się z nich korzysta) często bywają wydumaną fanaberią w myśl zasady „podaruj sobie odrobinę luksusu”. Na tym zresztą bazuje – z tego co się zorientowałem – strategia marketingowa lidera rynku zakupów zbiorowych, tj. Groupona. Na stronie Gropupona wyeksponowano komentarz zadowolonej klientki: “Groupon jest jak Robin Hood XXI wieku. Pozwala maluczkim cieszyć się tym wszystkim, na co nie byłoby ich stać. I zawsze jest o krok przed najnowszymi trendami. Dzięki Grouponowi mam śnieżnobiałe zęby, o których zawsze marzyłam ;D Lubię to!”. 🙂

Nie wiem czy ten przytyk (target?) z „maluczkimi” jest trafiony marketingowo. Nie znam się na tym. Ale po lekturze Ogólnych warunków umowy i regulaminu świadczenia usług drogą elektroniczną  Groupon.pl mam  pewne przemyślenia w mojej dziedzinie. Chętnie podzielę się nimi w kolejnym wpisie.

Póki co – zgódźmy się w jednym. Maluczkim też należy się czasem odrobina luksusu i prestiżu 🙂 I białe zęby…  😉

Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0
  1. Ciekawy komentarz. Ja uważam, że zakupy grupowe to nie objaw skąpstwa a raczej moda. Każdy oszczędza i chce kupować jak najtaniej. Tym bardziej, że dzięki takim serwisom częściej mamy okazję na zwiedzenie dobrych lokali czy markowych salonów SPA, kosmetycznych bądź fryzjerskich.. Dla klienta zniżka nie jest iluzoryczna. Wie za co płaci i czego może oczekiwać. Każdą cenę wyjściową może sobie sprawdzić w sieci. Często narzekają Ci, którzy nie czytają… ja skorzystałam z kilku serwisów, m.in. z Grupera, który ostatnio miał ciekawą ofertę http://gruper.pl/x.php/1,5782/Polska-NIKONOROV-dzianinowy-designerski-naszyjnik-szal-polskiej-projektantki.html

    • Witam serdecznie. Też uważam, że nie ma nic złego w wyszukiwaniu okazji i sam nie lubię przepłacać. Właśnie w tym rzecz, żeby zakupy – także grupowe – robić z rozeznaniem. Wydaje mi się jednak, że często za ofertami grupowymi może kryć się atrakcyjnie skalkulowany produkt bazowy jako wyjście do cross-sellingu i up-sellingu, tzn. dalszego sięgania do portfela upolowanego już klienta (windowanie ceny bazowej np. na produktach komplementarnych). Oczywiście zgadam się, iż kwestia czy warto dać się porwać wirowi zakupów zbiorowych jest mocno subiektywna, ale pewne mechanizmy występujące na styku zakupów grupowych i reklamacji mogą być już realnym, obiektywnym problemem. Ażeby nie być gołosłownym – nie zwlekam z opublikowaniem drugiej części wpisu obrazującej obiektywne komplikacje na tym polu. Jeszcze raz dziękuję za odwiedziny bloga, pozdrawiam i życzę przyjemnego noszenia dzianinowego designerskiego naszyjnika – szala polskiej projektantki 🙂

  2. Pingback: Przegląd prasy (22.07.2011) « Prawo i Turystyka

  3. Pingback: Przegląd prasy | Przemysław Olek – blog PrawoB2C.pl

  4. Aby uniknąć przykrości związanych z zakupami grupowymi, w pierszej kolejności należy nie działać impulsywnie i pod wpływem emocji. Często wiele ofert jest nam kompletnie nie potrzebnych.

  5. Wywiad z mikroprzedsiębiorcami na temat zakupów grupowych. Z jakimi serwisami Państwo współpracowali? Ile kuponów udało się sprzedać? Ile trwało uruchomienie usługi w serwisie? Jakich zniżek udzielali? Ile osób zrealizowało kupony? Na te i wiele innych pytań odpowiada ten reportaż.

    http://firmin.pl/guidebooks

    • Dziękuję za podrzucenie ciekawego materiału, który wydaje się dość obiektywny. W kilku fragmentach ilustruje on sygnalizowane w moim wpisie mechanizmy zakupów grupowych, np. pojawiającą się w praktyce konieczność dodatkowego sięgnięcia przez klienta do portfela w trakcie korzystania zamówionej usługi czy świadczenia (tu: dodatkowo płatne napoje u sympatycznego pana – greckiego restauratora) 🙂 Widać również, że istotnym do rozwiązania problemem praktycznym jest często występujące spiętrzenie w jednym czasie realziacji takiej ilości kuponów, która nie pozwala na solidne obsłużenie tak pozyskanej masy klientów przezd danego przedsiębiorcę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *