Czary mary, czary mary – wyrzuć swój odkurzacz stary!

Ostatnimi czasy odbywały się w naszym mieście potajemne, kameralne (bo w prywatnych domach wybranych szczęśliwców) pokazy magii.  Sam niestety nie miałem okazji zobaczyć żadnego z nich, ale znam ich przebieg z relacji dwojga naocznych widzów. Nie silono się bynajmniej na kiepskie naśladownictwo repertuaru Davida Copperfield’a,  lecz postawiono na oryginalność. Głównym bohaterem pokazu był odkurzacz. Czarodziejski odkurzacz 🙂

Magia techniki.

Odkurzacz podobno prezentował szczytowe zaawansowanie techniczne godne technologii NASA. Był wszechstronnie uzdolniony i przy niewielkiej pomocy swoich asystentów pokazywał zapierające dech w piersiach sztuczki. A wszystko to w domowych pieleszach tego, kto zechciał u siebie gościć takie show.

Magia kolorów.

U jednego pana odkurzacz tak wyprał pół dywanu, że nikt (nawet obecne na pokazie panie – z natury bardziej od panów zaprzyjaźnione z paletą barw) nie umiały nazwać uzyskanego koloru włókien dywanu, a kontrast pomiędzy fragmentem wypranym i nie tkniętym był porażający. Widownia była przy tym skrajnie zdegustowana (co objawiło się cichym buczeniem i dyskretnym wzdryganiem się) jak domownik mógł żyć tyle lat, mając za współlokatorów kilka pokoleń roztoczy, a na dodatek w nieświadomości, jaki naprawdę kolor miał kiedyś jego dywan.

Magia liczb.

Kiedy ucichły oklaski dla gwiazdy wieczoru – odkurzacza,  asystenci przystąpili do czarowania słowem i liczbami. Wyglądało to mniej więcej tak: „Jak Państwo myślą, ile może kosztować  taki wspaniały odkurzacz? Myślicie w głębi ducha: jest poza moim zasięgiem, musi kosztować ponad 15 tysięcy. Jeśli Państwu powiem, że kosztuje mniej niż 12 tysięcy – już zaczynacie kręcić z niedowierzaniem głowami. Jeżeli powiem, że cena jest czterocyfrowa – nikt z Państwa mi nawet nie uwierzy!”

I wtedy na pokazie następował punkt kulminacyjny, prawdziwy cud, katharsis i olśnienie w jednym! Sprzedawca rzucał cenę za odkurzacz. Rzeczywiście:  zaledwie  kilka tysięcy. Podobno niektórzy  obecni płakali ze wzruszenia. Ale mistrz ceremonii nie przestawał, dodając: „Ten, kto podpisze umowę tego wieczoru otrzyma jeszcze kilkaset złotych rabatu!” Wtedy już podobno najbardziej wrażliwi padali na kolana, wznosząc wzrok ku niebu.

I w tym momencie wspomniany właściciel dywanu jednym bluźnierczym pytaniem zniszczył całą magię wieczoru: „ …a wypierze mi Pan też tę drugą połowę zanim Pan pójdzie?” 🙂

Ten nie wyprał. Schował odkurzacz do pudełka i odwrócił się na pięcie w stronę wyjścia, rzucając gospodarzowi – bluźniercy pełne pogardy spojrzenie przeplatane z drwiącym uśmieszkiem.

W innym domu sprzedawca odkurzaczy zdołał pozyskać kilka numerów telefonów osób potencjalnie (podkreślam) podatnych na magię w tym wydaniu. Kilka dni później zadzwoniono do mnie do domu. Pani w słuchawce nie pytała czy jej rozmówca jest zainteresowany takim pokazem, lecz zamiast tego tonem nie znoszącym sprzeciwu zakomunikowała, że przyjeżdżają do nas zrobić pokaz magii wtedy a wtedy!

Nie skorzystaliśmy.  Ale tylko dlatego, że nie chcemy mieć połówki dywanu w innym kolorze 😉

Mówi się, że bardzo podobne odkurzacze kosztują na aukcjach internetowych kilkaset złotych.

Na przełomie wieków przetoczyła się przez ten Kraj miażdżąca fala niszczących po dziś dzień niektóre domowe budżety systemów konsorcjalnych, piramidalnych systemów sprzedaży – bazujących na sekciarskich metodach manipulacji i perfidnych socjotechnikach wykorzystujących poniekąd zrozumiałe lęki ludzi przed szarym życiem i ekonomiczną marginalizacją. Po dwudziestu kilku latach od przemiany ustrojowo – gospodarczej masy Polaków, które dały się kiedyś uwieść lukrowanym wizjom przyszłości, nie pływają dziś przez pół roku swoimi jachtami po Morzu Śródziemnym, ani nawet po jeziorze Śniardwy. Mimo to, skoro nadal uprawia się w Polsce przypominające tamte czasy odmiany  magii, należy przypuszczać, że gdzieś musi ona znajdować podatny grunt, przy czym tej garstce ludzi, którzy rzeczywiście pływają dziś jachtami, czarodziejski odkurzacz naprawdę nie jest już do szczęścia potrzebny.

Wyjaśnijmy. Nie potępiam ani sprzedaży bezpośredniej, ani sprzedaży na pokazach, ani żadnych innych form sprzedaży poza lokalem przedsiębiorstwa, pod warunkiem że są one prowadzone w sposób uczciwy i zgodny z przepisami ustawy z 2 marca 2000r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.

Byłbym jednak rad, gdyby na takich pokazach sprzedawcy nastawiali się na demonstrowanie prania dywanów, a nie mózgów…

Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0
  1. Witryna, a właściwiej – treść, robi bardzo dobre wrażenie! Gratulacje i pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *