Zanim wejdziesz do gry – poznaj jej zasady. O prawie i sądzie właściwym w sprawie biletów na Euro 2012.

W długi majowy weekend kupiłem sobie szal :) Bynajmniej nie z powodu jakichś fatalnych prognoz pogody zapowiadających powrót zimowej aury na Podbeskidziu, choć pogoda na majówkę rzeczywiście okazała się w kratkę. Powodem zaopatrzenia się w szal było Podbeskidzie samo w sobie, to znaczy nasz lokalny klub piłkarski „Podbeskidzie”. Nigdy do tej pory w swoim życiu nie pałałem nawet najmniejszym afektem do piłki nożnej, ani jako gracz, ani jako widz, (tu pewnie się niektórym narażę, ale w autokreacji stawiam na trzymanie się faktów ;) ) Niemniej jednak teraz, kiedy „Podbeskidzie” jest bardzo blisko awansu z pierwszej ligi do ekstraklasy, mój lokalny patriotyzm (i Sąsiedzi których pozdrawiam ;) ) skłonił mnie do pójścia na mecz bielsko-bialskiej drużyny z Pogonią Szczecin. Ileż mnie aktorskiego wysiłku kosztował przynajmniej lekki kamuflaż mojej futbolowej ignorancji – to wiem tylko ja. Wszedłem między wrony gotowy krakać jak one, ale gdy przyszło co do czego – nie wszystkie okrzyki z trybun przeszły mi przez gardło (specjalnie zajrzałem do ulotki z meczu, z której wynika, że ten sędzia ma na nazwisko inaczej niż wołali na niego kibice ;) )

Na taktyczną analizę meczu w moim wykonaniu proszę nie liczyć. Ważne, że byłem i widocznie pomogłem, bo było 2:1 dla Podbeskidzia, co daje „Góralom” status lidera w pretendowaniu do ekstraklasy :)

Dziś chciałbym dłużej pozostać w tematyce futbolowej, a trafniej: futbolowo – konsumenckiej. Niedawno zafrapował mnie opublikowany na łamach internetowego wydania Gazety Prawnej z dnia 22.03.2011r. artykuł Małgorzaty Kryszkiewicz: „Biletów na Euro 2012 nie można zwrócić” (http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/498072,biletow_na_euro_2012_nie_mozna_zwrocic). Jest ze mnę taki problem, że nie umiem przeczytać takiego materiału, zamknąć artykułu i przejść nad jego zawartością do porządku dziennego. Zawsze muszę drążyć temat. To silniejsze ode mnie.

Artykuł w alarmującym tonie wskazuje, że warunki zakupu biletów na mecze Euro 2012 przewidują jurysdykcję sądu szwajcarskiego i wybór tamtejszego prawa materialnego jako właściwego dla umowy. Z tego powodu nie będzie można na podstawie polskiej ustawy odstąpić od umowy sprzedaży biletu w terminie 14 dni, bez podania przyczyny, gdyż szwajcarskie prawo takiej instytucji nie zna, w odróżnieniu od naszego. Rzeczywiście – zatrważające, zwłaszcza biorąc pod uwagę te masy ludzi, które swój wylosowany fuksem bilet będą chciały zwrócić :) Żarty żartami, ale chodzi o sąd i prawo właściwe dla wszystkich sporów wynikłych na tle zakupu biletów na mecze, a tych rodzajowo może pojawić się znacznie więcej.Na łamach GP piszą tak:

„Zdaniem polskich prawników takie postanowienie zamieszczone w regulaminie może jednak naruszać prawa polskich konsumentów.

– W niniejszej sprawie klauzula wymuszająca właściwość sądu szwajcarskiego w sporach z użytkownikami strony internetowej UEFA budzi wątpliwości z punktu widzenia przepisów ustawy o ochronie praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny – mówi dr Piotr Brzeziński, prawnik w kancelarii Gide Loyrette Nouel.

(…) Zgodnie z prawem unijnym sąd krajowy (tu: sąd polski), rozpatrując sprawy objęte zakresem zastosowania dyrektyw unijnych dotyczących ochrony praw konsumentów, ma obowiązek badać z urzędu swoją właściwość.

– Jeżeli klauzula umowna dotycząca właściwości sądu państwa obcego dla konsumenta jest sprzeczna z dyrektywą 93/13 lub dyrektywą 97/7/WE w sprawie ochrony konsumentów w przypadku umów zawieranych na odległość, wówczas nie wiąże ona konsumenta – wskazuje Piotr Brzeziński.”

Wskazuje on (Piotr Brzeziński – przyp.PrawoB2C), że gdyby klient wszczął postępowanie przed sądem polskim, sąd ten powinien rozważyć z urzędu, czy klauzula dotycząca jurysdykcji sądu szwajcarskiego jest sprzeczna z prawem unijnym. Jeżeli odpowiedzi na tak postawione pytanie byłaby twierdząca, wówczas sąd polski powinien uznać się za właściwy do rozpoznania sprawy.

–polskie prawo wprowadza ograniczenia dla wyboru prawa właściwego do umów zawieranych z konsumentami za pośrednictwem strony internetowej. Prawo obce (szwajcarskie) będzie skuteczne pod warunkiem, że nie będzie wprowadzać bądź ograniczać praw konsumentów przyznanych na podstawie prawa państwa zamieszkania konsumenta (tj. ustawy o ochronie konsumentów oraz odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny) – wyjaśnia Piotr Brzeziński.”

Hmmm. Przyznam, że powyższy tekst pozostawił mnie w niepokojącym poczuciu informacyjnego chaosu. Po pierwsze, mam wrażenie, ze niezgrabnie pomieszano zagadnienie jurysdykcji z krajowej z zagadnieniem prawa materialnego właściwego dla umowy. Po drugie, szkoda prześlizgiwać się po problemie (niewątpliwie istotnym), nie wyjaśniając go do końca z pragmatycznego punktu widzenia (summa summarum najważniejszego dla nabywcy wymarzonego biletu na Euro 2012)

Problem rzeczywiście jest złożony, ale takie przecież lubimy najbardziej. To w końcu mój blog i mogę sobie w nim poimprowizować (w jazzie to najwyższa forma ;) ). A teraz prakseologia:

1. Wspomniane dyrektywy wspólnotowe, w tym dyrektywa 97/7/WE, pozwalają ustalić tzw. statut kontraktowy (właściwe prawo krajowe: szwajcarskie/ polskie, itd.) – rzeczywiście czyniąc to w podejściu „prokonsumenckim”. Podobnie polska ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów i odpowiedzialności za produkt niebezpieczny – implementująca ww. dyrektywę. Przepisy te nie traktują jednak wprost o jurysdykcji sądów danego państwa, ale o prawie właściwym dla umowy z udziałem konsumenta. Jeżeli już poszukiwać miarodajnych przepisów o jurysdykcji, to we wspólnotowym Rozporządzeniu 44/2001 o jurysdykcji, które jednak w sprawie z elementem szwajcarskim zda się psu na budę, tak jak wspomniane dyrektywy wspólnotowe, co zupełnie przeoczono w artykule na stronach GP. Szwajcaria jest bowiem poza wspólnotowym porządkiem prawnym. Z tego powodu Wspólnotowe Rozporządzenie 44/2001 o jurysdykcji oraz ewentualne Rozporządzenia PE i Rady (WE) nr 593/2008 z 17.06.2008 o prawie właściwym dla zobowiązań umownych („Rzym I”) nie zadziałają przed sądem rozjemczym w Nyonie. Z tego samego powodu średnio adekwatne są dyrektywy wspólnotowe wymienione w artykule na GP.

2. NAJWAŻNIEJSZE. Ze szczątkowych informacji w artykule GP na temat warunków zakupu biletów na Euro 2012 można jednak wyłowić pewne konkrety, które przy tworzeniu artykułu jakby umknęły. Jest mowa o sądzie rozjemczym w Nyonie, w Szwajcarii. A zatem chodzi nie tyle o umowę o jurysdykcję, co o ZAPIS NA SĄD POLUBOWNY.

I tu przechodzę na praktyczną symulację (co by było gdyby…), której zabrakło w artykule GP.

Wariant 1: sprawa trafia przed sąd polski. Zgodnie z art. 1165 k.p.c.  zapis na sąd polubowny stanowi przyczynę odrzucenia pozwu przez sąd powszechny, ale uwzględnianą  na zarzut strony. Załóżmy: pełnomocnik UEFA zgłasza taki zarzut. Polski konsument albo co bardziej prokonsumencko zorientowany sąd mówi: Hejże Hola!  Zapis na sąd polubowny narzucony konsumentowi jest typową klauzulą niedozwoloną (właściwie dlaczego? Na tej samej zasadzie funkcjonuje przecież całe polubowne sądownictwo konsumenckie w Polsce, ale zob. np. pozycję 908 Rejestru UOKiK), tym bardziej jeśli zmierza do pogorszenia sytuacji konsumenta, rażąco naruszając jego interesy. Taka klauzula jest z mocy prawa nieważna, a polski sąd przystępuje do procedowania, ignorując dokonany przez strony wybór prawa szwajcarskiego z uwagi na wymuszające swoją właściwość polskie przepisy konsumenckie (zob. np. art. 17 ustawy z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny).

Wariant 2: sprawa trafia przed szwajcarski sąd polubowny w Nyonie, który uznaje się za właściwy (uznaje skuteczność zapisu na sąd polubowny) i przechodzi do ustalenia właściwego prawa materialnego. Ustala dokonanie przez strony wyboru prawa szwajcarskiego i … tu pojawia się koło ratunkowe. W szwajcarskiej ustawie o prawie prywatnym międzynarodowym z 1987r. jest zamieszczony przepis art. 120 ust. 2, wykluczający dokonywanie wyboru prawa właściwego dla umów z udziałem konsumentów (szwajcarska ustawa związkowa z 18 grudnia 1987r. o prawie prywatnym międzynarodowym Amtliche Sammlung des Bundesrechts, Nr 44, 1776 i n.; bliżej na ten temat zob. J. Gołaczyński, „Kolizyjne aspekty umów zawieranych z udziałem konsumentów. Umowy tradycyjne i elektroniczne”, e- Biuletyn Centrum Bdadań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, nr 4/2003, str. 6, dostępny tu: http://cbke.prawo.uni.wroc.pl/files/ebiuletyn/Kolizyjne_aspekty_umow_zawi.pdf)  Może to oznaczać, że szwajcarskie p.p.m. bezwzględnie odeśle do prawa państwa zamieszkania konsumenta, w tym przypadku do prawa polskiego.

Natomiast – gdyby nie  zapis na sąd polubowny w Szwajcarii  stosowany przez UEFA – jeśli chodzi o jurysdykcję, zastosowanie znalazłaby zapewne któraś konwencja z Lugano (albo tzw. „stara” z 1988r., albo „nowa” z  2007r., o ile tę ostatnią Szwajcaria już ratyfikowała).  Obie stwarzają  konsumentowi – co do zasady nie dającą się uchylić w drodze umowy o jurysdykcję – możliwość pozwania swojego zagranicznego (szwajcarskiego) kontrahenta w państwie zamieszkania konsumenta.

Próbowałem powyższe spostrzeżenia zasygnalizować w komentarzu do omawianego artykułu na GP, ale moderator dwa razy wyrzucił mój post :)

Chyba nie komponował się on za dobrze z artykułem napisanym w konwencji „może jest tak, może siak…” Trudno. Od tego mam blog ;)

Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>