Wymiana wadliwego towaru lub zwrot pieniędzy to nie zawsze koniec problemów– część 1

Ze strony internetowej Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Katowicach -FAQ (http://www.ih.katowice.pl/strona.php?co=podstrona&id5=49&id_link=5&kat=Prawa%20konsumenta)

„Zareklamowałem spleśniały jogurt. Sprzedawca, owszem, uznał reklamację, ale zwracając pieniądze, chciał odliczyć mi 2 zł za naruszenie opakowania i ubytek kilku gramów jogurtu, które rzekomo zjadłem. Czy od zapłaconej przeze mnie ceny miał prawo odliczać cokolwiek?”

?! 🙂 Czas na poważne case study? Ale pod jakim kątem? Na rozważania filozoficzne jak zjeść jogurt i mieć jogurt chyba szkoda czasu. Podobnie na dywagacje o kondycji przemysłu mleczarskiego. Problem jest poważniejszy i narasta. Na kanwie przywołanego stanu faktycznego można jedynie zaapelować: Konsumencie! Nie zgłaszaj reklamacji serów pleśniowych! One tak mają! 🙂

W odpowiedzi na zapytanie smakosza jogurtów pleśniowych WIIH w Katowicach udzielił  następującej poważnej  odpowiedzi: „Sprzedawca nie ma prawa potrącać jakiejkolwiek kwoty za częściowe zużycie oddanego do reklamacji towaru. Dotyczy to wszelkich towarów, nie tylko żywności. Jeśli dojdzie do zwrotu pieniędzy, konsumentowi powinna być wypłacona pełna cena, jaką zapłacił za towar.”

Powyższa odpowiedź WIIH miała walor ogólny (a tym samym edukacyjny) i była zgodna z jednolitą do niedawna linią orzeczniczą ETS. Dość przywołać wyrok ETS z dnia 17.04.2008r. ws. C-404/06, który dotyczył co prawda w warstwie faktycznej żądania konsumentki wymiany towaru na nowy wolny od wad, ale daje szerszy ogląd w omawianym temacie.

Na dotychczas idealnym monolicie poglądów o pełnej nieodpłatności (z punktu wiedzenia konsumenta) realizacji uprawnień z tytułu niezgodności z umową od mniej więcej dwóch lat pojawiają się rysy i spękania – jak na razie powierzchowne. Głównie za sprawą wyroku ETS z dnia 03.09.2009r., C-489/07.

Do niedawna wydawało się, że ETS traktuje jako absolutną regułę brak możliwości obciążania konsumenta jakimikolwiek należnościami w związku z realizacją przez niego uprawnień z tytułu niezgodności z umową.

W sprawie nr C‑404/06 Quelle AG przeciwko Bundesverband der Verbraucherzentralen und Verbraucherverbände, w trybie prejudycjalnym na wniosek Bundesgerichtshof (na kanwie stanu faktycznego, w którym sprzedawca usiłował obciążyć niemiecką konsumentkę należnością za używanie niezgodnego z umową sprzętu kuchennego do czasu jego wymiany na nowy, wolny od wad) ETS orzekł:

Artykuł 3 dyrektywy 1999/44 w sprawie niektórych aspektów sprzedaży towarów konsumpcyjnych i związanych z tym gwarancji musi być interpretowany w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie stosowaniu przepisów krajowych pozwalających sprzedawcy, który sprzedał towar konsumpcyjny dotknięty wadą w postaci niezgodności z umową, na żądanie od konsumenta wynagrodzenia za używanie towaru niezgodnego z umową do czasu jego wymiany na nowy.

Z brzmienia dyrektywy, jak i z odpowiednich prac przygotowawczych wynika zatem, że prawodawca wspólnotowy zamierzał uczynić z nieodpłatności doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową przez sprzedawcę istotny element ochrony zagwarantowanej konsumentowi w tej dyrektywie. Ciążący na sprzedawcy obowiązek nieodpłatnego doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową, czy to w formie naprawy, czy wymiany towaru, ma na celu ochronę konsumenta przed ryzykiem obciążeń finansowych, które to ryzyko, w braku tego rodzaju ochrony mogłoby zniechęcić go do korzystania z przysługujących mu praw. Ta gwarancja nieodpłatności, pożądana przez prawodawcę wspólnotowego, prowadzi do wykluczenia wszelkich roszczeń finansowych sprzedawcy w ramach wykonywania przez niego obowiązku doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową. Ponadto nieodpłatność doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową przez sprzedawcę odpowiada celowi dyrektywy, którym jest zagwarantowanie wysokiego poziomu ochrony konsumentów.

Na potrzeby dalszych rozważań trzeba jednak zauważyć, że w stanie faktycznym opisywanej sprawy chodziło o wymianę towaru na nowy, a zatem przywrócenie towaru do stanu zgodnego z umową sprzedaży, której byt prawny (w związku z takim  sposobem zaspokojenia roszczeń konsumenta) pozostał nienaruszony. Nieco inaczej sprawa przedstawiałaby się w przypadku skutecznego odstąpienia od umowy, powodującego traktowanie umowy jako nigdy nie zawartej. Wówczas, z powodu zniweczenia ex tunc więzi prawnej „sprzedawca – konsument”, po  pierwsze okres faktycznego korzystania z przedmiotu sprzedaży nie byłby już osadzony w ramach (nieistniejącej przecież) umowy konsumenckiej, a po drugie osłabłyby przynajmniej formalne podstawy do przypisywania kupującemu statusu konsumenta. Wszak zgodnie z art. 22¹ k.c. za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Nie można odmówić logiki rozumowaniu: nieistnienie ex tunc czynności prawnej = brak statusu konsumenta, jakkolwiek byłoby to rozumowanie przewrotne i nierespektujące prokonsumenckiej aksjologii.

Tym budzącym kontrowersje i nieco cięższym gatunkowo tematem zajmę się w odcinkach, co najmniej trzech. Zapraszam do lektury.

Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *