Nowy blog prawniczy. Przecinamy wstęgę!

Miotany niepewnością o powodzenie tego przedsięwzięcia (a jednak podszytą optymizmem), nowy blog prawniczy poświęcony standardom i dobrym praktykom w dziedzinie ochrony konsumenta uznaję za otwarty!

Pomysł kiełkował stopniowo na rabatce tematycznej, którą – nie wiedzieć czemu – dawno sobie upodobałem, początkowo jako zawzięty orędownik reklamacji własnych i cudzych (stąd zakazy wstępu do licznych placówek handlowych) 🙂 , a następnie od jakiegoś czasu – uważny obserwator poczynań polskich przedsiębiorców na płaszczyźnie zaostrzających się standardów ochrony konsumenta. Rabatkę tę użyźnia moje coraz silniejsze przekonanie o nieodwracalnej konieczności specjalizowania się prawników (gdyż w tej branży gra pozorów prawniczej wszechwiedzy jednostki nieuchronnie dobiega końca), a także galopujące zmiany obiegu informacji i wiedzy w dzisiejszym świecie, w którym odwrót od mediów elektronicznych jest już niemożliwy. Wieszczą o tym na razie nieliczne osoby opisujące i prognozujące w polskim internecie w inspirujący sposób przemiany, którym już podlegają i podlegać będą tradycyjne formy uprawiania działalności prawniczej, a do których to wizjonerów (z definicji są niebezpieczni i branżowo obrazoburczy) przyjdzie mi się z pewnością nieraz odwołać.

Jednocześnie nie sposób zauważyć, że rynek towarów i usług (a zwłaszcza pozycje i wzajemne relacje jego uczestników oraz kanały wymiany towarowo-pieniężnej) przeobraża się w sposób gwałtowny, co widoczne jest najwyraźniej z perspektywy konsumenta. Oj, zmienił się nam polski konsument i jego status prawny przez raptem dwie ostatnie dekady! Przed zmianą ustrojową w Polsce (czasy handlu w PRL autor zna głównie z mglistych wspomnień z dzieciństwa, przekazów starszyzny plemiennej oraz rodzimej kinematografii stanowiącej signum temporis) był statystyczny konsument niczym wygłodniały psiak skamlący nad pustą miską, nie licząc tych równiejszych (wróć! przecież takich nie było, bo system nie przewidywał). Znamiennym dla tej epoki był komunał, że klient w krawacie jest „mniej awanturujący się” (pamiętny „Miś”) oraz wywieszka „po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się”. Tego już nie ma. Nasz konsument, po zachłyśnięciu się lawiną towarów i usług wszelkiego autoramentu, proweniencji i często pośledniej jakości, podniósł głowę, stał się wymagający, wybredny i świadomy swoich praw, a przy tym mimo wszystko stale zwiększa siłę nabywczą. Ta przemiana prawna i mentalna konsumenta będzie postępować, zaś profesjonalnym uczestnikom rynku pozostaje albo z niego się wycofać albo sukcesywnie podwyższać swoje standardy (nie tylko prawne) obsługi konsumenta.

Na dalsze dekady należałoby życzyć przeciętnemu konsumentowi, by nie zabrakło mu asertywności, dojrzałości, umiaru, umiejętności dokonywania trafnych wyborów i hierarchiwizowania wartości, gdyż świat handlu i marketingu nie spocznie w wysiłkach zmierzających do narzucenia mu fałszywej wizji szczęścia i postawy życiowej określanej jako konsumpcjonizm (vel konsumeryzm).

Konsumpcjonizm i spowodowane nim przyjemności mają się stać najsłodszą przyjemnością gwarantującą nieustanną euforię. To ona ma zapewnić człowiekowi powrót do krainy szczęśliwości, powrót do raju utraconego. To dzięki niej człowiek ma osiągnąć stan do tej pory zarezerwowany dla religii. To przecież ona stała się w swej istocie religią XX i XXI wieku. Nowoczesne świątynie konsumpcji czynne 7 dni w tygodniu, kuszą, obiecują i narkotyzują. Ludzie w niedziele chodzą do świątyń konsumpcji, gdzie spędzają kilka godzin – łącznie z obiadem niedzielnym. Produkty są wyeksponowane jak relikwie. Klienci i sprzedawcy podchodzą zaś do nich nabożnie, w skupieniu. Po zakupie zdarza się krótki uśmiech i chwila zadowolenia, która pryska już po chwili, w której zaobserwujemy nowy kuszący produkt, który zdaje się być lepszy od właśnie zakupionego. Konsument nie może spocząć dopóty dopóki nie kupi nowego, po czym proces rozpoczyna się od nowa. Przypomina to gonienie królika, w którym nie chodzi o to aby go złapać, ale o to aby go gonić. Tak długo jak konsumenci będą uczestniczyć w tym chocholim tańcu, tak długo ten cyrk będzie trwał. Odwyk konsumencki nie jest sprawą łatwą i przyjemną, a uświadomienie sobie, że szczęście polega na samospełnieniu, a nie na zakupie 50-tej pary jeansów, wymaga od nas wysiłku i pracy.”(z fenomenalnego artykułu Pana Jacka J. Łaskawiec, „Granice konsumpcjonizmu czyli ile pączków jest w stanie zjeść konsument?”, źródło: portal internetowy www.goldbank.pl)

Zrobiło się filozoficznie… W następnym wpisie bardziej merytoryczna deklaracja programowa bloga. Zapraszam.

Kategorie: Inne
Słowa kluczowe: .
Śledź odpowiedzi dzięki RSS 2.0
  1. Witam,
    Gratuluję bloga 🙂
    Jestem mile zaskoczona bo jest to blog przyjemny dla oka a do tego o bardzo ciekawej tematyce . Powinien być polecany wszystkim konsumentom.
    Będę podczytywać.
    Pozdrawiam
    Katarzyna Przyborowska
    http://www.TemidaJestKobieta.pl
    http://www.MedycznePrawo.pl

  2. Witam Cię serdecznie i bardzo dziękuję za przychylną i zachęcającą do pracy nad blogiem rezenzję. Cieszy mnie ona tym bardziej, że pochodzi od osoby, która ma dwa świetnie „skalibrowane” tematycznie blogi 🙂 Mój chciałbym adresować nie tylko do konsumenta, ale może przede wszystkim do przedsiębiorcy, który adresuje do konsumenta swoją ofertę rynkową. Z każdym kolejnym wpisem i drgnięciem poczytności bloga w górę, coraz bardziej podoba mi się jego tworzenie i przybywa pomysłów na jego uatrakcyjnienie. Wkótce dodam linki do Twoich blogów, jeżeli nie masz nic przeciwko..? Życzę przyjemnego długiego weekendu! Na który na pewno zasłużyliśmy 😉

  3. Witaj Przemku!

    Dopiero dziś miałem okazję odwiedzić Twój i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba! 🙂

    Życzę Tobie powodzenia na nowej drodze w XXI wieku! 🙂 Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć!

    Rafał

  4. Oj… zabrakło mi słowa „blog”.

    Nie zmienia to jednak mojej oceny Twojego bloga! 🙂

    Rafał

    • Witam Cię Rafale chlebem i solą w moich skromnych progach:) Cieszę się, że blog zasłużył na Twoje uznanie, choć o tyle mnie to nie dziwi, że jego obecny kształt i treść są efektem uważnego zapoznawania się przeze mnie ze WSZYSTKIMI Twoimi sugestiami, instrukcjami i przestrogami, jakie można znaleźć na Twojej stronie
      http://www.e-marketingprawniczy.pl 🙂 Jesteś po prostu w tej dziedzinie niekwestionowanym przewodnikiem dla polskiej blogosfery prawniczej i każdy debiutant może czerpać szerokimi garściami z Twoich porad, znaleźć pośród nich coś dla siebie i ostatecznie doszlifować swoja własną koncepcję bloga. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!
      PS. Ten fragment we wpisie o wizjonerach branży to – jak się domyślasz – głównie o Tobie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *