Dostęp do budynku dla przedsiębiorcy telekomunikacyjnego

Jest mi bardzo miło powitać na blogu po długiej przerwie w dodawaniu wpisów. Przerwie owocnej – ponieważ wracam do blogowania już jako doktor nauk prawnych 🙂

Na rozgrzewkę chciałbym poruszyć temat z pogranicza zagadnień dostępu przedsiębiorców do rynku usług telekomunikacyjnych, konkurencji na rynku tych usług, a co za tym idzie – realnej możliwości wyboru dostawcy usług telekomunikacyjnych, w tym internetu, dla konsumentów.

Zainteresował mnie mianowicie zakres środków przymuszających przyznanych przedsiębiorcy telekomunikacyjnemu na gruncie ustawy dnia 7 maja 2010 r.o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych (tekst jednolity: Dz.U.2015.880 z dnia 2015.06.25) w zakresie uzyskania dostępu do budynku w celu wykorzystania istniejącej lub rozprowadzenia nowej instalacji telekomunikacyjnej.

W szczególności warto poszukać odpowiedzi na pytanie, czy w aktualnym stanie prawnym zapewniono równowagę i symetryczność uprawnień pomiędzy operatorem a podmiotem zobowiązanym udostępnić budynek na taki cel, o ile chodzi o tryb zawarcia umowy regulującej taki dostęp.

Moim zdaniem przedsiębiorca telekomunikacyjny (zwany dalej wymiennie: „operatorem”) nie może żądać podpisania umowy o dostępie do budynku,               o której mowa w art. 30 i następne ustawy szerokopasmowej, w celu wykonania instalacji w tym budynku,  bez uprzedniego przedstawienia drugiej stronie takiej umowy (udostępniającemu) projektu wykonawczego sieci (obejmującego opis techniczny i część rysunkową) oraz bez uzyskania akceptacji udostępniającego dla rozwiązań przyjętych w tym projekcie.

Czytaj dalej

Sie24

Historia jednej polisolokaty. Część 2. Getin Noble Bank chowa głowę w piasek.

To właśnie dziś w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej odbyło się („odbyło się” – to może za dużo powiedziane) posiedzenie pojednawcze z wniosku pani Joanny przeciwko Getin Noble Bank Oddział w Bielsku-Białej o zawezwanie do próby ugodowej w sprawie,  z której relację rozpocząłem w poprzednim wpisie.

Zgodnie z przypuszczeniami ze strony banku nikt się nie stawił. Oznacza to, że świat wielkiej finansjery  pod szyldem Getin Noble Bank wypiął się na swoją klientkę i nie docenił, że wprowadzona kiedyś w błąd konsumentka gotowa była zażegnać problem na płaszczyźnie pojednawczej. Mam prawo przypuszczać, że nie jest to jednostkowy przypadek i taką tchórzliwą taktykę bank ten stosuje jednolicie w przypadku zawezwań od klientów (byłych klientów)  do próby ugodowej. W przyrodzie podobne zachowanie przejawia struś (nazwa łac. Struthio camelus)

Już dzieci z przedszkola jednak wiedzą, że poczucie bezpieczeństwa, jakie ten wdzięczny ptak stwarza sobie poprzez wbicie głowy w piasek, jest złudne i krótkotrwałe. Jest strusią iluzją. Trwa bowiem tylko do momentu, w którym drapieżnik chapsnie strusia w wypięty tyłek albo myśliwy w ten sam cel wyceluje i odda strzał w dziesiątkę…

Dziwię się służbom PR-owskim i zarządowi Getin Noble Banku. Niechęć do naprawiania na płaszczyźnie pojednawczej problemów, jakie bank sam spowodował, stosując stwierdzoną w decyzji Prezesa UOKiK nieuczciwą praktykę rynkową, bez eskalowania sporu sądowego, to zmarnowana szansa na ratowanie zszarganego w oczach klienta wizerunku oraz  – co tu kryć – na wymierne oszczędności w porównaniu z niechybnym finałem sprawy sądowej z powództwa konsumenta powołującego się na tą Decyzję Prezesa UOKiK.

Będę wracał do tej historii w miarę jak życie pisać będzie kolejne jej odsłony.

 

Kwi13

Historia jednej polisolokaty. Część I. Masz to jak w Getin Noble Banku

Pani Joanna jest wdową po 50-tce. Prowadzi jednoosobową firmę usługową w średniej wielkości mieście. Wiele lat temu, w czasach kiedy jeszcze prowadziła działalność z pomocą świętej pamięci męża, otworzyła firmowy i osobisty rachunek bankowy w mieszczącym się po sąsiedzku lokalnym oddziale Getin Noble Bank (wtedy jeszcze nie Noble). Oszczędności prywatne inwestowała w ramach założonej i cyklicznie odnawianej lokaty bankowej. Sprawy w banku załatwiała najczęściej z tym samym doradcą – panią Elą, z którą zawsze znajdowały wspólny język i  oprócz załatwienia suchych formalności miały w zwyczaju zamienić słówko o pogodzie lub modzie i za każdym razem pożegnać się z uśmiechem.

Po śmierci męża pani Joannie stopniowo udawało się z powrotem brać życie za rogi i ogarniać codzienne sprawy. W 2011r. pojawiła się w oddziale Getin Noble Bank w celu odnowienia lokaty ze swoim „wdowim groszem”. Pani Ela z banku tym razem poprosiła o chwilę uwagi i ściszonym głosem powiedziała coś w rodzaju: Pani Joanno, dla naszych najbardziej zaufanych wieloletnich klientów mamy teraz zamiast zwykłej lokaty świetny, o wiele bardziej efektywny i równie bezpieczny produkt inwestycyjny: grupowe ubezpieczenie na życie i dożycie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym „KWARTALNE ZYSKI”. (Dziś, po wszystkich przejściach i stratach związanych z tą historią, pani Joanna już wie i obudzona w środku nocy może wyrecytować, że za namową pracownika Getin Noble Bank zawarła umowę grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym „KWARTALNE ZYSKI”, z alokacją środków pieniężnych na Ubezpieczeniowym Funduszu Kapitałowym „EUROPA FUND NP/2011/06”, czyli wykupiła niegroźnie jeszcze wtedy kojarzącą się jej polisolokatę.

W ruch poszedł zaczarowany ołówek, którym pani Ela z rozmachem kreśliła pnące się stromo w górę krzywe zysków możliwych do osiągnięcia. Wykonane na przykładowych kwotach symulacje wyglądały obiecująco. Pani Joanna na pamiątkę nakreślonej wizji regularnych kwartalnych zysków w całym 10-letnim okresie inwestycji do dziś zachowała te bazgroły bez pokrycia.

Czy można na tym stracić? – zapytała zainteresowana ofertą, ale przezorna klientka. To nie wchodzi w rachubę. Jedynie w kilku pierwszych miesiącach są symboliczne, pomijalne opłaty likwidacyjne. – uspokajał doradca Getin Noble Bank.

Pani Joanna poświęciła kilka minut na przebrnięcie przez ciężkostrawny i rozwlekły tekst regulaminów, najeżony wskaźnikami makroekonomicznymi, wysoce specjalistyczną terminologią i matematycznymi algorytmami na miarę profesorów matematyki i ekonomii. Przytłoczona tą treścią, postanowiła rozwiać swoje wątpliwości w bezpośredniej rozmowie z kompetentnym w jej mniemaniu doradcą, patrząc mu prosto w oczy.

A jeśli zrezygnuję wcześniej, po tych kilku miesiącach – czy na pewno odzyskam co najmniej to co wpłaciłam? – zapytała jeszcze raz pani Joanna, coraz bardziej zakłopotana, że przejawia niedowierzanie wobec znanej od lat i zaufanej osoby z personelu Getin Noble Bank. Doradca nie tylko potwierdził w rozmowie praktycznie 100 – procentową ochronę zainwestowanego kapitału, ale ostatecznie stopił lody wyznaniem, że sam ma wykupiony ten produkt, osiąga z niego profity i jest super zadowolony.

Klamka zapadła – umowa podpisana. Pani Joanna zainwestowała 18.000 zł swoich oszczędności i pozostało jej tylko wypatrywać kwartalnych zysków.

Zgodnie z Rozdziałem 13 pkt 1 Warunków Ubezpieczenia „KWARTALNE ZYSKI” ubezpieczyciel po każdym kwartale trwania okresu odpowiedzialności miał dokonywać na rzecz pani Joanny wypłaty z tytułu tak zwanego automatycznego częściowego wykupu (do tych właśnie wypłat odnosiła się chwytliwa nazwa marketingowa produktu „Kwartalne zyski”). Pierwszej takiej wypłaty pani Joanna spodziewała się – bazując na zapewnieniach pracownika Getin Banku – w drugiej połowie stycznia 2012r., to jest zgodnie z rozdz. 13 pkt 4 i 7 Warunków Ubezpieczenia „KWARTALNE ZYSKI”. Pierwsza tzw. „data obserwacji” przypadała bowiem na dzień 22.12.2011r. – zgodnie z §4 ust. 6 Regulaminu Ubezpieczeniowego Funduszu Kapitałowego „EUROPA FUND NP/2011/06 oraz zgodnie z treścią wystawionego Certyfikatu.

Pierwsze przypuszczenia o  wprowadzeniu jej w błąd za pomocą nieuczciwej praktyki rynkowej przez Getin Noble Bank co do charakteru produktu (gwarantowany poziom bezpieczeństwa oszczędzania i gwarancji zysków) pani Joanna powzięła z końcem stycznia 2012r., otrzymawszy za IV kwartał 2011 roku zamiast kwartalnych zysków przysłowiową figę z makiem. Na dzień 25.04.2012r. przypadał termin kolejnej wypłaty zysków za I kwartał 2012r., której również nie otrzymała. Na skutek telefonicznych i osobistych zapytań w Getin Noble Banku o tę sytuację, zbywanych za każdym razem frazesami, że taka jest charakterystyka tego produktu inwestycyjnego – szydło zaczęło wychodzić z worka, a pani Joanna miała wkrótce przejrzeć na oczy i uświadomić sobie co ją spotkało…

Po przeanalizowaniu swojego położenia i w trosce o swoje oszczędności, po kilku pierwszych miesiącach trwania umowy, złożyła w Getin Noble Banku oświadczenie o rezygnacji z ubezpieczenia „Kwartalne Zyski”, nadal licząc na obiecaną jej przy zawieraniu umowy 100 – procentową ochronę wpłaconego kapitału. Niestety, tytułem zwrotu wpłaconego wkładu (składki) w wysokości 18.000,00 zł otrzymała z powrotem jedynie kwotę 10,721,93 zł.

Naszej bohaterce zajęło wiele miesięcy otrząśnięcie się z szoku i oburzenia wywołanego finałem jej inwestycji w Kwartalne Zyski. Kiedy już nieco ochłonęła, zaczęła przeglądać internet i odkryła, że w takiej jak ona sytuacji znalazły się setki klientów Getin Noble Banku. Natrafiła również na Decyzję Prezesa UOKiK z dn. 31.12.2013r., nr RKT-55/2013, (dostępna TUTAJ), na mocy której (w punkcie I Decyzji) Prezes UOKiK stwierdził stosowanie przez Getin Noble Bank S.A. w Warszawie praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów, stanowiącej jednocześnie nieuczciwą praktykę rynkową w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, polegającą na wprowadzaniu konsumentów w błąd poprzez przekazywanie w trakcie prezentowania informacji o możliwości przystąpienia do grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym cech produktów, w placówkach tego banku i w placówkach franchisingowych, w sposób mogący wprowadzać konsumentów w błąd w zakresie ryzyka związanego z inwestowaniem środków pieniężnych w ramach przedmiotowych produktów poprzez wyeksponowanie korzyści związanych z inwestycją kosztem informacji dotyczących okoliczności, w których inwestycja może nie przynieść zysku lub wygenerować straty, a także kosztów związanych z rozwiązaniem umowy w trakcie jej trwania. Uzasadnienie ww. Decyzji nie pozostawia wątpliwości, że odnosi się ona również do grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym „KWARTALNE ZYSKI”, do którego pani Joanna przystąpiła 2011r., po wprowadzeniu jej w błąd w sposób prawie identyczny z opisanym w tej Decyzji Prezesa UOKiK.

Zmotywowana do działania pani Joanna przystąpiła do działającego w jej mieście stowarzyszenia konsumenckiego, gdzie uzyskała merytoryczne wsparcie oraz zachętę do obrony swoich praw i podjęcia próby odzyskania pieniędzy. Na podstawie art. 184 i następne Kodeksu postępowania cywilnego złożyła w miejscowym sądzie rejonowym wniosek o zawezwanie Getin Noble Bank S.A. w Warszawie do próby ugodowej, powołując się na roszczenia i środki prawne przysługujące na podstawie art. 12 ust. 1 pkt 4) ustawy z dnia 23 sierpnia 2007r. O przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym – w szczególności poprzez unieważnienie umowy i zwrot świadczeń.

Na 13 kwietnia bieżącego roku Sąd wyznaczył posiedzenie pojednawcze. Jeśli nie przyniesie ono spodziewanego przez panią Joannę rezultatu – jest ona zdecydowana wnieść w tej sprawie pozew sądowy przeciwko Getin Noble Bank S.A.

__________

Będę na blogu relacjonował dalsze perypetie i batalie pani Joanny o stracone oszczędności i nerwy w ramach produktu Kwartalne straty … o pardon! Kwartalne zyski. Jestem bowiem święcie przekonany, że taka relacja mieści się w ramach dozwolonej krytyki konsumenckiej i w istocie ma walor sprawozdawczy i instruktażowy, na ile silnym orężem w ręku konsumentów decydujących się dochodzić swoich praw jest  przełomowa dla nich Decyzja Prezesa UOKiK z dn. 31.12.2013r., nr RKT-55/2013 – adresowana do Getin Bank S.A. Według mojej wiedzy jest ona jeszcze nieprawomocna  – przed Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumentów toczy się sprawa z odwołania Getin Noble Bank. Nie znaczy to, że będąc „umoczonym” w Kwartalne Zyski, można bezczynnie czekać na wyrok SOKiK.

Personalia głównej bohaterki zostały zmienione. W pozostałym zakresie historia nie tyle bazuje na faktach, co wiernie je odzwierciedla (włącznie z imieniem pani Eli – skompromitowanego w oczach pani Joanny doradcy bankowego, któremu ta akurat klientka już nigdy ponownie nie zawierzy, tak jak całemu Getin Noble Bank w ogóle)

PS. Produktom objętym ww. Decyzją Prezesa UOKiK w różnych okresach ofensywy rynkowej w zakresie polisolokat Getin Noble Bank nadawał rozmaite, nomen omen „lukrowane” marketingowe nazwy:

Enterprise II, Enterprise, Fundusze za pół ceny, Getin aktywna inwestycja, Harmonia bezpieczeństwa BIS, Kwartalne zyski, Leading markets, Libra III bonus, Libra III, Libra II, Libra Secure, Masters 8%, Masters, Multistrategia 7%, Multistrategia, Nature premium, Nowy kurs na zysk, Nowy szybki kurs na zysk, Plan oszczędnościowy bezpieczna przyszłość, Strategia mistrzów, Strzał w dziesiątkę, Szczęśliwa piątka, Top inwestycja II, Top inwestycja, Zyski z natury, Plan oszczędnościowy stabilne oszczędzanie, Noble Investment Plan, Światowe rynki, Plan regularnego oszczędzania zabezpiecz przyszłość, Kwartalny profit, Kwartalny profit plus, Stabilny zysk, Stabilny zysk plus, Światowe bogactwa, Bezpieczny zysk, Noble solution,  Skuteczne oszczędzanie, LUCRO, Pareto II, Wschodzące rynki, Plan inwestycyjny skuteczne oszczędzanie, Globalne rynki, LIBRA, Szczęśliwa siódemka.

 

 

 

 

Mar25

Sklepy internetowe. Wielkie zmiany w przepisach i regulaminach

Ustawa o prawach konsumentów, wprowadzająca rozległe i przełomowe zmiany między innymi w przepisach regulujących sprzedaż na odległość (ale nie tylko) nie wejdzie w życie w pierwotnie zakładanym terminie 13 czerwca 2014r. Ustawa jest w tej chwili w fazie po poprawkach senatu, zaś nowy termin wejścia w życie określono na 6 miesięcy od daty ogłoszenia.

Ustawa ta dokona zupełnego „przemeblowania” porządku prawnego dotyczącego umów sprzedaży, w tym zwłaszcza konsumenckiej, sprzedaży na odległość (a zatem także z wykorzystaniem sklepu internetowego), rękojmi i gwarancji.

Uchylone zostaną kluczowe dla e-sklepów ustawy:

– z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny,

–  z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej,

a całość regulacji zostanie skomasowana w Kodeksie cywilnym. Nota bene, dzieje się to po kilkunastu latach funkcjonowania tych ustaw, które nie zawsze wystarczyły do oswojenia się z nimi przez profesjonalnych uczestników rynku, a obiektywnie w wielu fragmentach przepisy te budziły kontrowersje nawet pośród prawników. Rzutuje to na spodziewaną perspektywę czasową, w której okrzepną nowe przepisy.

Rozszerzone zostaną obowiązki informacyjne sprzedawcy względem konsumenta. Środkiem przekazywania wymaganych informacji będzie, zaczerpnięty z ustawy o kredycie konsumenckim  tzw. trwały nośnik.

Modyfikacje dotkną także tematykę odstąpienia przez konsumenta od umowy zawartej w okolicznościach nietypowych (na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa). Wydłużony zostanie termin złożenia takiego oświadczenia przez konsumenta – co do zasady do 14 dni, a także doprecyzowane zostaną zasady rozliczeń pomiędzy stronami kosztów dostawy/ przesyłek na wypadek odstąpienia, które w dotychczasowym stanie prawnym pozostawiały znaczne pole do (nad)interpretacji.  Absolutną nowością jest przepis art. 34 ust. 4 nowej ustawy, z zgodnie z którym Konsument co do zasady ponosi odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy będące wynikiem korzystania z niej w sposób wykraczający poza konieczny do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania rzeczy. Precedensowo uregulowano konsumenckie odstąpienie od umowy sprzedaży treści cyfrowych (np. e-book)  i rozliczenia z tym związane.

Zmienią się terminy i przesłanki dochodzenia przez kupującego uprawnień z tytułu wady fizycznej rzeczy, przy czym dawna, zakorzeniona w Kodeksie cywilnym definicja wady fizycznej ustępuje nowej, skonstruowanej w oparciu o pojęcie niezgodności z umową, kojarzące się dotychczas ściśle ze sprzedażą konsumencką.

Powyżej wymienione to tylko część z czekających nas zmian. System sprzedaży zaimplementowany w sklepie internetowym będzie musiał otrzymać nowe funkcjonalności, a regulaminy sklepu internetowego – w dużej części nowe brzmienie.

Maj9

Jak NC+ głaska wściekłego tygrysa

To co działo się w ostatnich tygodniach na linii połączona platforma telewizyjna NC+ a dotychczasowi klienci łączących się CANAL + Cyfrowego i telewizji N może służyć za istne studium przypadku z zakresu PR-u konsumenckiego. Myślę, że sprawa dobrnęła do takiego etapu, w którym można pokusić się o jakieś chłodne podsumowanie.

Po tym jak przy okazji fuzji NC+ usiłował jednostronnie i „tylnymi drzwiami” wtłoczyć dotychczasowych  klientów w nowe warunki umów i pakiety programów, często przez nich  nieakceptowane (zbudzając zainteresowanie UOKiK-u taką kompulsywną migracją klientów); po kilkukrotnym wywróceniu do góry nogami listy programów na platformie (chyba tylko po to żeby oswoić klientów z myślą, że idą zmiany i trzeba zacisnąć zęby) – gniew konsumentów okazał się mieć siłę wybuchu atomowego i efekt kuli śniegowej! Tryumfy popularności odnotował profil AntyNC+ na Facebooku.  

Uśpionej w naszym Narodzie umiejętności i skłonności do pospolitego ruszenia  francuski zarząd NC+ wyraźnie nie docenił.

W rozmowie z dziennikarzami „Rzeczpospolitej” Prezes NC+ Julien Verley obwieścił światu, że platforma pojęła ciężar swoich błędów popełnionych w związku z fuzją i zadeklarował natychmiastowe działania naprawcze. Pokusił się też o iście wzruszającą wstawkę, że gdyby jakiś rozgoryczony klient przyszedł wówczas późno w nocy pod biurowiec  NC+, zobaczyłby w oknach palące się światła i cienie sztabu ludzi w trakcie burzy mózgów, pracujących w pocie czoła nad tym, jak  temu klientowi teraz dogodzić. Ktoś z czytelników przekąsem skomentował pod artykułem, że światła być może włączyli, ale kable od telefonów infolinii wyjęli z gniazdka 🙂

Przeproszenie  klientów, respektowanie dotychczasowych umów do końca okresu ich trwania, uporządkowanie raz na zawsze listy programów, czasowe włączenie programu N Sport bez dodatkowych opłat, nowe elastyczniejsze pakiety, korekta cenowa oferty, wreszcie  personalna czystka w firmie  – tym NC+ próbuje teraz zagłaskać klientów.

Tyle tylko że obecne PR-owskie zabiegi NC+ kojarzą się z niczym innym jak z umizgami niewiernego małżonka. Ci klienci, którzy jeszcze zostali, albo flirtują już na boku z konkurencją albo pozostaną na długo bardzo podejrzliwi, krytyczni i lojalni inaczej.   

Co bardziej porywczy – już płacą swoje rachunki za TV komu innemu.

Uczmy się na cudzych błędach.

Kwi26

Bezskuteczne próby naprawy towaru przez sprzedawcę. Do trzech razy sztuka?

Wczoraj zostałem poproszony przez nowy portal ForumEkspert.pl o wypowiedź ekspercką na Forum Prawo w związku z pytaniem użytkownika czy w razie gdy sprzedawca już trzy razy podejmował nieskuteczne próby naprawy towaru, przysługuje konsumentowi zwrot gotówki (ściśle: prawo odstąpienia od umowy sprzedaży)

Nawiasem mówiąc, przyglądając się koncepcji tego Forum, a w szczególności nazwiskom i renomie prawników, którzy przede mną zdecydowali się wyjaśniać zawiłości prawa rodzinnego (mec. Anna Tarczyńska – m. in. Blog o rozwodach i relacjach majątkowych między małżonkami) oraz prawa spó łek (mec. Błażej Sarzalski – m.in. Blog Rejestracja Spółki z o.o.), mogę przewidywać, że poziom wypowiedzi eksperckich, przynajmniej na Forum Prawo, będzie bardzo satysfakcjonujący. Poruszając się w sieci, można przy tym zauważyć, że konsumenci zmagają się z konkretnymi problemami i wątpliwościami w dziedzinie ochrony konsumenta oraz szukają pomocy. Dlaczego miałbym przemilczeć zapytanie z mojej działki tematycznej? 🙂

Użytkownik Forum opisał problem ze swoim Orbitrekiem. Potwierdziwszy moje intuicje, że jest to taki sprzęt treningowy pozwalający jednocześnie biec i stać w miejscu, ale inny niż bieżnia 😉 , postanowiłem dość kompleksowo nakreślić możliwości działania, przysługujące uprawnienia i – co ważne – środki ostrożności, żeby nie dać sprzedawcy kontrargumentów.

Czytaj dalej

Lut10

UOKiK troszczy się o bezpieczeństwo produktów, w tym … pszczoły!?

„Do wesela się zagoi” – to nasz zwyczajowy komentarz i reakcja na skaleczenie, oparzenie     i inne urazy. Nie są jednak rzadkością sytuacje, w której taka krzywda spotyka konsumentów nie tyle z powodu zwykłej nieostrożności,          co z powodu niebezpieczeństwa produktu, pomimo używania go zgodnie z przeznaczeniem. I tu w sukurs konsumentom idzie cała grupa przepisów i procedur mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa produktów, których istnienia i przydatności być może na co dzień sobie nawet nie uświadamiamy.      Co więcej, przy szerszym wykorzystaniu tych środków możemy pomóc innym i zapobiec wystąpieniu w przyszłości podobnych wypadków, jaki nam się przytrafił. Wstyd przyznać, ale sam tematykę bezpieczeństwa produktów traktowałem do tej pory w ramach bloga nieco po macoszemu – czas zacząć to zmieniać!

Podstawowy akt prawny w tej dziedzinie to ustawa z dnia 12 grudnia 2003r. o ogólnym bezpieczeństwie produktów. Ustawa w art. 32 wprowadza także tzw. system monitorowania bezpieczeństwa produktów (o którym więcej przeczytasz TUTAJ), przeznaczony do zbierania danych o wypadkach konsumenckich z tzw. placówek terenowych, będących wyznaczonymi do realizacji tego zadania zakładami opieki zdrowotnej. Informacje te są przekazywane dalej do organu nadzoru, którym na gruncie ustawy jest Prezes UOKiK, a ten podejmuje odpowiednie środki, w tym w razie potrzeby wszczyna postępowanie w przedmiocie ogólnego bezpieczeństwa produktu. Nawiasem mówiąc, trzeba przyznać, że ta sfera działań UOKiK jest zdecydowanie mniej nagłaśniana i propagowana niż pozostałe.

Można szeroko otworzyć oczy ze zdziwienia, że zgodnie z ustawą o ogólnym bezpieczeństwie produktów UOKiK i Inspekcja Handlowa TEORETYCZNIE zainteresują
się także wypadkami konsumenckimi polegającymi na… użądleniu.

Czytaj dalej

Lis19

Klauzule zmiennego oprocentowania w umowach bankowych z konsumentami

Stale wędruje w górę poprzeczka wyznaczająca poziom trudności, jakiemu muszą sprostać banki (i parabanki) przy konstruowaniu   mechanizmów umownych, w oparciu o które w umowach  z konsumentami funkcjonują zmienne stopy oprocentowania depozytów bądź kredytów. 

Niektóre z często spotykanych elementów klauzul zmiennego oprocentowania w umowach z konsumentami, które jeszcze rok temu wydawały się nienaganne z punktu widzenia ochrony konsumentów (i do teraz są powszechnie wpisywane we wzorcach umów stosowanych przez banki), dziś już widnieją jako abuzywne w Rejestrze Klauzul Niedozwolonych prowadzonym przez Prezesa UOKiK.

Pełna transparentność i przewidywalność dla klienta banku – to kierunki, w jakich zgodnie z orzecznictwem SOKiK i polityką ochrony konsumentów, będą zmierzać standardy prawne przy wprowadzaniu do umów bankowych zmiennego oprocentowania.

Już teraz można podsumować, że klauzula w umowach bankowych wysokośc oprocentowania może ulec zmianie” odchodzi do lamusa. Zainteresowanych szczegółami (w tym głowiących się przy redagowaniu wzorców umów bankowych) zapraszam do dalszej lektury. Czytaj dalej

Wrz12

Wysokość opłaty za odbiór śmieci (gospodarowanie odpadami) zależna od zużycia wody, czyli wszystko płynie…

Na ile czas pozwala – udzielam się w radzie mojego osiedla i z tego powodu interesuję się nieco sprawami lokalnymi, takimi  jak polityka czynszowa władz miasta Bielska-Białej, stanowione przez RM Bielska-Białej prawo miejscowe w ogóle, a także  – będące tematem tego wpisu – gospodarowanie odpadami na terenie miasta.  A ponieważ żywo interesuję się też zagadnieniami ochrony konsumenta, w tym mechanizmami ustalania opłat za usługi użyteczności publicznej i poziomem racjonalności, jaki te mechanizmy prezentują – po prostu muszę wrzucić na blog parę przemyśleń związanych z zaskakującymi ustawowymi rozwiązaniami w zakresie ustalania przez gminy opłat za odbiór śmieci (ściśle: gospodarowanie odpadami komunalnymi), jakie znajdą zastosowanie począwszy od 1 lipca 2013r.

Problem nie jest bynajmniej lokalny, lecz ogólnopolski. Wszystkim gminom przyjdzie bowiem zmierzyć się z wielkim wyzwaniem, jakim jest opracowanie i wdrożenie systemu naliczania opłat utrzymanego w ramach, jakie stwarza do tego celu ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. A tu ustawodawca „popłynął”, proponując gminom (obok dwóch innych – również na swój sposób kłopotliwych – systemów) uzależnienie opłaty za odbiór odpadów od zużycia wody w gospodarstwie domowym.

Podając za portalem www.bielsko.biala.pl , „Rada Miejska (w Bielsku-Białej – przyp. PrawoB2C) przyjęła uchwałę w sprawie wyboru metody ustalania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Prezydent przyznał, że uzależnianie należności za wywóz śmieci od wielkości zużycia wody w danym gospodarstwie jest pozornie szokujące, ale jest to metoda najbardziej sprawiedliwa. Radni przyznali mu rację. Tylko jeden z nich wstrzymał się od głosu.” (więcej na portalu bielsko.biala.pl w artykułach: „Radni podziękowali  prezydentowi” oraz  „Kto leje wodę, ten płaci” autorstwa Roberta Kowala, opublikowanych w dn. 26.06.2012r.)

Nie sposób nie zgodzić się z określeniem „pozornie szokujący”, jakiego użył Prezydent Miasta Bielska-Białej Jacek Krywult, opisując mechanizm powiązania wysokości opłaty „śmieciowej” od zużycia wody w gospodarstwie domowym, lecz ja pozwolę sobie rozwinąć tę ocenę. Otóż po przyjrzeniu się wprowadzającym ten mechanizm przepisom ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest on nawet nie „pozornie szokujący” – jak wskazał Pan Prezydent, lecz szokujący w całej rozciągłości. Mnie najbardziej racjonalnym i funkcjonalnym wydaje się, mimo wszystko, uzależnienie opłaty od ilości mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość.

W moim odczuciu, nie ma wystarczającego łącznika pomiędzy zużyciem wody w gospodarstwie domowym a generowaną przez nie ilością odpadów.

Rozumiem, że przejście od systemu indywidualnie kontraktowanych przez mieszkańców usług wywozu śmieci do zasady powszechności „opłaty śmieciowej” wymaga pewnych kompromisów, ale dlaczego zgniłych? Słusznie nazwał ktoś opłatę śmieciową w tym wariancie „podatkiem od kąpieli”.

Można zażartować, że oszczędni i pomysłowi zapewne rozważą wdrożenie w swoich gospodarstwach domowych naczyń jednorazowych, które co prawda w mig będą zapełniać przydomowe pojemniki, ale i tak nie wpłynie to na wysokość kosztów odbioru śmieci, bo nie będzie zmywania generującego opłatę śmieciową 🙂

No i nadchodzą czasy wyschniętych trawników… 🙂


Cze27

Reklama adresowana do dzieci. Mamo, Tato! Kupcie mi…

Na początek zaczerpnięta z naukowego źródła definicja: „Przejawami wykorzystywania presji przez dzieci w celu wymuszenia na rodzicach dokonania zakupu żądanego produktu są w szczególności takie formy nacisku jak: płacz, tupanie nogami w sklepie, obrażanie, groźby, itp.” 🙂 (na taki opisowy fragment znalazło się miejsce w Komentarzu do Ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym autorstwa Małgorzaty Sieradzkiej, Warszawa 2008r., przyp. 643; – polecam publikację). Pewnie niejeden z nas miał okazję obserwować podobne sceny pośród sklepowych półek przy okazji przypadającego tydzień temu Dnia Dziecka, a niektórzy siłę dziecięcej presji i nacisku odczuli na sobie 🙂

Dzieci stanowią specyficzną kategorię konsumentów i odbiorców przekazu reklamowego. Z natury są bardziej ufne i mniej krytyczne niż dorośli, jeśli chodzi o percepcję serwowanych im informacji. Stawiają nieostrą granicę pomiędzy rzeczywistością a światem bajkowej fikcji i animacji oraz z pewnością słabiej rozgraniczają sferę istotnych potrzeb bytowych od sfery zakupów zbytkownych i zwykłych fanaberii (powiedzmy sobie szczerze – do niektórych dorosłych opis ten również pasuje jak ulał) 😉 Z pewnością jednak zwłaszcza młodsze dzieci niezbyt sprawnie potrafią ocenić relację pomiędzy ceną danego produktu a jego jakością i rzeczywistą wartości użytkową, estetyczną, edukacyjną, itd.

Z tego powodu polskie prawodawstwo zna środki mające służyć ochronie dzieci przed zbyt agresywnym czy wykorzystującym manipulację przekazem reklamowym.

Czytaj dalej

Cze8